Cisza wyborcza

Miałem wczoraj chwilę „na mieście”, usiadłem więc w kawiarni, otworzyłem Worda i jedyne co napisałem to „Idzie burza.”

Bo szła burza, zwiastowana ciężkim powietrzem i lekkim wiatrem, a potem przyszła, więc już nic mi się nie chciało, pograłem sobie wieczorem w „The Cave”, taką przygodową platformówkę, która jest dekonstrukcją przygodówek.

I pewnie od tej burzy i tej gry przed snem śniły mi się całą noc, jak to mówi mama, głupoty.

Całego snu nie opowiem (byli tam m.in. amerykańscy szpiedzy ewakuujący się śmigłowcem, hm, to może akurat od „Transformersów 3”); ale zakończył się scenką ciszy wyborczej: festynem przedwyborczym, w czasie którego nie wolno było emitować haseł ani nazwisk kandydatów, więc zamiast tego na plakatach, telebimach i w radiowęźle było widać i słychać obelgi pod adresem niesprecyzowanych przeciwników, takie jak „faszyści” i „cebulaki”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *