Wszystko jest toksyczne

Wiosną, jak głosi banał, wszystko budzi się do życia. A dziś co nie spojrzę, to trupek: żaba, od dawna nieżywa, bo wysuszona na wiórek, wygląda jak rozjechana piracka figurka rycerza Jedi z lat 80.; zwłoki myszy zwiastowane przez chmarę much, wreszcie kaczor, porzucony w krzakach, któremu jakieś zwierzę, pies pewnie, rozszarpało brzuch, leży jakby wisiał.

Gdy widzę martwe ptaki, rowerem mijałem niedawno nieżywego gołębia, myślę o phildickowej apokalipsie; najpierw umarły ptaki.

Wiosna, czytam gazety, wszystko jest toksyczne. Kobieta w kawiarni zamawia Ice Tea, tylko żeby była ciepła, prosi.

Rzeczy duchowe

Siedzę sobie i piszę, kiedy przez muzykę przekrada się monolog prowadzony monotonnym głosem.

— Tato – próbuje przerwać dziewczynka — obiecałeś mi lalkę. Obiecałeś?

— Nie myśl o materialnych rzeczach — tato kontynuuje wykład — myśl o rzeczach duchowych, relacjach, o tym, że razem tu jesteśmy…

Tu, tzn. w Burger Kingu. Pozdrawiam.